"Kilmeny ze starego sadu" Lucy Maud Montgomery
Eryk Marshall na prośbę starego przyjaciela obejmuje na jakiś czas jego posadę nauczyciela na Wyspie Księcia Edwarda w Lindsey. Podczas jednej z przechadzek trafia do sadu, w którym rozbrzmiewa piękna muzyka. Dźwięk skrzypiec. W sadzie widzi dziewczynę siedzącą na ławeczce. To właśnie ona wygrywa tą piękną muzykę na skrzypcach. Eryk zostaje trafiony strzałą kupidyna- zakochuje się w pięknej nieznajomej. Z biegiem czasu dowiaduje się, że jest to Kilmeny. Niestety dziewczyna jest niemową. A winę za jej kalectwo rodzina zrzuca na jej zmarłą matkę, która popełniła wielki błąd...
Uwielbiam książki pani Montgomery. Naprawde pisze fajne powieści, opowieść o Kilmeny należy do tych lepszych. Opowiada o miłości, która nie widzi wad. Takiej miłości z pewnością chciałaby każda z nas. Powieść jest ubarwiona pięknymi i dokładnymi opisami co nadaje fajny klimat przy czytaniu. Książka jak najbardziej mi się spodobała.
Dzisiaj zrobiłam sobie wolne od szkoły :) Odpoczywać trzeba, nie? Pojechałam na targ zaopatrzyć się w nowe ciuchy, potem może pojadę na zakupy do galerii i Rossmanna, no i może dzisiaj pójdę na hennę rzęs. Zobaczymy. Tak myślę, że dzisiaj mam dzień relaksu, więc tylko i wyłącznie odpoczywam :) Wiem i tak trzeba odpisać potem zeszyty, ale na razie o tym nie myślę.
Wczoraj dowiedziałam się, jak dla mnie, złej rzeczy. W związku z moimi dobrymi wynikami w nauce mam załatwione dodatkowe lekcje geografii (to jest ok;)) i... matematyki( to jest potworne!!) Nie lubię matematyki!! Mój najsłabszy punkt. Może z jednej strony dobrze, bo się trochę podciągnę, pani mi na spokojnie wyjaśni to czego nie rozumiem... jakoś będzie ;)
Wczoraj odbyły się biegi o puchar dyrektora i zajęłam 14 miejsce, z czego się cieszę, bo ostatnio jak biegłam (2 albo 3 lata temu) miałam 21. Jest poprawa ;P
Na dzisiaj tyle, jutro może notka z dzisiejszych zakupów? Zobaczymy ;*
Pozdrawiam ;*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 września 2012
piątek, 14 września 2012
Wielka Akcja Sprzątania Świata!
"W ukryciu" Lisa Gardner
Annabelle Granger jest zwykłą, ładną dziewczyną, która mieszka w Bostonie w mieszkaniu z swoją jedyną przyjaciółką- Bellą, która jest psem :) Może i wydaje się, że jej życie jest normalne, ale pewnego dnia w gazecie zostaje zamieszczona informacja o znalezieniu podziemnej kryjówki. Kryjówka była grobem sześciu małych dziewczynek, które w okrutny sposób straciły życie. W gazecie podano, że znaleziono ciało Annabelle Granger...
Rodzina Annabelle zawsze uciekała, odkąd sięgała pamięcią. Zmieniali dom, miejscowość, a nawet tożsamość. Tylko, że dziewczyna dalej nie wie, przed czym tak właściwie uciekała, żyje w ciągłym strachu. Nie wie co ją czeka za zakrętem. Postanawia iść na policję, ujawnić, że jednak jeszcze żyje. Chce odkryć prawdę o swojej rodzinie i o tym, przed czym bronił ją ojciec. Krok po kroku i Annabelle odkrywa całą prawdę o swoim życiu. Okazuje się nawet, że tak właściwie nie ma na imię Annabelle, a sytuacja jej rodziny jest skomplikowana...
Świetne książka dla tych, którzy lubią trzymające w napięciu, długie zagadki. Najpierw dostajemy masę pytań, na które nie ma odpowiedzi i zbliżając się do ostatnich stron odkrywamy całą prawdę. Pani Gardner naprawdę świetnie utrzymuje akcje książki.
Gorąco polecam!!!!!!
Dzisiaj odbyła się Wielka Akcja Sprzątania Świata. Odpadły mi dwie lekcje, więc miodzio. Dobrze, że pogoda się poprawiła :) Ale tak zastanawiam się nad jednym... Czemu śmiecimy? Czemu ludzie, to istoty, które zostawiają swoje rzeczy wszędzie: w lesie, na chodniku, przy drodze... nawet na cudzych posesjach... Wszędzie są śmieci!! Może tak trochę zadbać o nasz świat? Nie mieszkamy na wielkim śmietniku, mamy ładną planetę, ładne miejsca, gdzie można spokojnie pospacerować. Ale co z tego, jak wszędzie leżą śmieci. Chyba po to mamy takie coś jak kosz na śmieci ( zaraz chyba sprawdzę kto to był tak genialny że wymyślił kosz na śmieci), żeby te śmieci i odpadki tam zostawiać. Czy nie mamy poczucia winy, gdy wyrzucamy papierek po wafelku czy lodzie na trawnik? Nie wiem jak inni, ale ja tak. Dlatego tak nie robię. Może zdarzy się raz na bardzo długi czas. Czemu śmiecić lasy? Wyrządzamy tylko krzywdę... Tak, krzywdę: sobie i otaczającej nas przyrodzie. Ktoś pomyśli, że mam bzika na punkcie czystości świata. Może i mam, a co? To chyba dobra cecha, chce zrobić coś dobrego dla świata, dlatego: NIE ŚMIEĆMY!!!!!!!! Zadbajmy o to, by śmieci nas nie zasypały. Wyrzucajmy śmieci tam, gdzie ich miejsce: do KOSZA.
A teraz odpowiedź na pytanie "Czemu śmiecimy?"- bo ludzie to straszne lenie, którym nie chce podejść się do kosza z głupim papierkiem! (przepraszam, jeśli kogoś uraziłam)
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was ;P
I sprawdziłam, kto był geniuszem, który wynalazł kosz. A więc:
W XX wieku wymyślono worek na śmieci. Naszym geniuszem okazuje się Kanadyjczyk Harry Wasylyk. Bardzo Panu dziękujemy.
Za to akcję sprzątania świata wprowadził w życie Ian Kiernan. I również gorące podziękowania, za dbałość o naszą planetę.
A dla tych, którzy chcą poczytać więcej, poniżej linki: (pewnie nikt nie kliknie, ale trudno ;P)
KLIK i KLIK2
Na dzisiaj tyle. Zabieram się za odpowiadanie na komentarze.
Pa ;*
Annabelle Granger jest zwykłą, ładną dziewczyną, która mieszka w Bostonie w mieszkaniu z swoją jedyną przyjaciółką- Bellą, która jest psem :) Może i wydaje się, że jej życie jest normalne, ale pewnego dnia w gazecie zostaje zamieszczona informacja o znalezieniu podziemnej kryjówki. Kryjówka była grobem sześciu małych dziewczynek, które w okrutny sposób straciły życie. W gazecie podano, że znaleziono ciało Annabelle Granger...
Rodzina Annabelle zawsze uciekała, odkąd sięgała pamięcią. Zmieniali dom, miejscowość, a nawet tożsamość. Tylko, że dziewczyna dalej nie wie, przed czym tak właściwie uciekała, żyje w ciągłym strachu. Nie wie co ją czeka za zakrętem. Postanawia iść na policję, ujawnić, że jednak jeszcze żyje. Chce odkryć prawdę o swojej rodzinie i o tym, przed czym bronił ją ojciec. Krok po kroku i Annabelle odkrywa całą prawdę o swoim życiu. Okazuje się nawet, że tak właściwie nie ma na imię Annabelle, a sytuacja jej rodziny jest skomplikowana...
Świetne książka dla tych, którzy lubią trzymające w napięciu, długie zagadki. Najpierw dostajemy masę pytań, na które nie ma odpowiedzi i zbliżając się do ostatnich stron odkrywamy całą prawdę. Pani Gardner naprawdę świetnie utrzymuje akcje książki.
Gorąco polecam!!!!!!
Dzisiaj odbyła się Wielka Akcja Sprzątania Świata. Odpadły mi dwie lekcje, więc miodzio. Dobrze, że pogoda się poprawiła :) Ale tak zastanawiam się nad jednym... Czemu śmiecimy? Czemu ludzie, to istoty, które zostawiają swoje rzeczy wszędzie: w lesie, na chodniku, przy drodze... nawet na cudzych posesjach... Wszędzie są śmieci!! Może tak trochę zadbać o nasz świat? Nie mieszkamy na wielkim śmietniku, mamy ładną planetę, ładne miejsca, gdzie można spokojnie pospacerować. Ale co z tego, jak wszędzie leżą śmieci. Chyba po to mamy takie coś jak kosz na śmieci ( zaraz chyba sprawdzę kto to był tak genialny że wymyślił kosz na śmieci), żeby te śmieci i odpadki tam zostawiać. Czy nie mamy poczucia winy, gdy wyrzucamy papierek po wafelku czy lodzie na trawnik? Nie wiem jak inni, ale ja tak. Dlatego tak nie robię. Może zdarzy się raz na bardzo długi czas. Czemu śmiecić lasy? Wyrządzamy tylko krzywdę... Tak, krzywdę: sobie i otaczającej nas przyrodzie. Ktoś pomyśli, że mam bzika na punkcie czystości świata. Może i mam, a co? To chyba dobra cecha, chce zrobić coś dobrego dla świata, dlatego: NIE ŚMIEĆMY!!!!!!!! Zadbajmy o to, by śmieci nas nie zasypały. Wyrzucajmy śmieci tam, gdzie ich miejsce: do KOSZA.
A teraz odpowiedź na pytanie "Czemu śmiecimy?"- bo ludzie to straszne lenie, którym nie chce podejść się do kosza z głupim papierkiem! (przepraszam, jeśli kogoś uraziłam)
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was ;P
![]() |
| Nasze "skarby" XD Czego ludzie nie wyrzucają??! |
![]() |
| Nasze dzisiejsze zbiory ;P |
I sprawdziłam, kto był geniuszem, który wynalazł kosz. A więc:
W XX wieku wymyślono worek na śmieci. Naszym geniuszem okazuje się Kanadyjczyk Harry Wasylyk. Bardzo Panu dziękujemy.
Za to akcję sprzątania świata wprowadził w życie Ian Kiernan. I również gorące podziękowania, za dbałość o naszą planetę.
A dla tych, którzy chcą poczytać więcej, poniżej linki: (pewnie nikt nie kliknie, ale trudno ;P)
KLIK i KLIK2
Na dzisiaj tyle. Zabieram się za odpowiadanie na komentarze.
Pa ;*
środa, 5 września 2012
"Zdradzona"
"Zdradzona" Lindsey Harris, Andrew Crofts
Lindsey sadziła, że ma wspaniała rodzinę: mąż, z którym nigdy nie musiała się kłócić i grzeczne, mądre dzieci. Szczególnym szczęściem była również jej przyjaciółka Tania. Zwierzały się sobie z wszystkiego, znały siebie na wylot. Wydawało się, że takiego szczęścia nic nie może popsuć. A jednak...
Najpierw zaczęło się od zabawy zapalniczkami jej syna Lucka. Jednak po pewnym czasie jego zachowanie się poprawiło, ale za to jej córka Sara z dnia na dzień była coraz gorsza- zaczęło się od cięcia różnych rzeczy, kradzieży pieniędzy, aż wkrótce wrzucała do napojów tabletki na depresję i żyletki do plecaków dzieci w szkole. I nikt nie wiedział jak to robi. W krótkim czasie Sara, mała 7-letnia dziewczynka stała się demonem i geniuszem zła nie do powstrzymania. Jeszcze gorsze było to, że dziewczynka nie wiedziała co robi. Jedynym szczęściem i wsparciem jakie zostało Lindsey była jej przyjaciółka, ale wkrótce musiała słuchać jej coraz straszniejszych wspomnień z dzieciństwa.
Lindsey nie wiedziała, że jej rodzina padła ofiarą najgorszej zdrady, jaką ktoś kiedykolwiek mógł popełnić...
"(...) Powinnam zdawać sobie sprawę, że tak myśląc wystawiam na próbę szczęście. Nigdy nie opłaca się być zbytnio zadowolonym z siebie. Los tego nie lubi- uważa to za zaproszenie do zniszczenia wszystkiego, by przypomnieć, kto to rządzi. Wywraca wtedy ludziom życie do góry nogami, by przypadkiem nie poczuli się zbyt pewnie. Wszyscy wciąż powtarzają, by doceniać to co się ma, ale wydaje mi się, że gdy robi się to ze zbyt wielkim zadowoleniem, znajdzie się w końcu ktoś, kto to zrujnuje.(...)"
"Zdradzona" to powieść, która pokazuje, że w każdej chwili nasze sielankowe szczęście może zostać zrujnowane. Ukazuje też, że nie zawsze należy w pełni ufać jakieś osobie. Chyba, że zna się ją bardzo dobrze, a nie sądzi, że zna się ją na wylot. Tak więc jest to opowieść o przyjaźni. I zdradzie.
Gdy czytałam tą książkę pierwszy raz strasznie mi się podobała i niedawno przeczytałam ją po raz drugi. Tym razem wydawała mi się trochę bezsensowna, odpowiedzi na wiele pytań nurtujących główna bohaterkę znałam. Stwierdziłam, że takich książek nie można czytać dwa razy. Ale niewątpliwie powtórna lektura tej książki dała mi wiele do myślenia i zrozumienia.
Pozdrawiam ;*
Lindsey sadziła, że ma wspaniała rodzinę: mąż, z którym nigdy nie musiała się kłócić i grzeczne, mądre dzieci. Szczególnym szczęściem była również jej przyjaciółka Tania. Zwierzały się sobie z wszystkiego, znały siebie na wylot. Wydawało się, że takiego szczęścia nic nie może popsuć. A jednak...
Najpierw zaczęło się od zabawy zapalniczkami jej syna Lucka. Jednak po pewnym czasie jego zachowanie się poprawiło, ale za to jej córka Sara z dnia na dzień była coraz gorsza- zaczęło się od cięcia różnych rzeczy, kradzieży pieniędzy, aż wkrótce wrzucała do napojów tabletki na depresję i żyletki do plecaków dzieci w szkole. I nikt nie wiedział jak to robi. W krótkim czasie Sara, mała 7-letnia dziewczynka stała się demonem i geniuszem zła nie do powstrzymania. Jeszcze gorsze było to, że dziewczynka nie wiedziała co robi. Jedynym szczęściem i wsparciem jakie zostało Lindsey była jej przyjaciółka, ale wkrótce musiała słuchać jej coraz straszniejszych wspomnień z dzieciństwa.
Lindsey nie wiedziała, że jej rodzina padła ofiarą najgorszej zdrady, jaką ktoś kiedykolwiek mógł popełnić...
"(...) Powinnam zdawać sobie sprawę, że tak myśląc wystawiam na próbę szczęście. Nigdy nie opłaca się być zbytnio zadowolonym z siebie. Los tego nie lubi- uważa to za zaproszenie do zniszczenia wszystkiego, by przypomnieć, kto to rządzi. Wywraca wtedy ludziom życie do góry nogami, by przypadkiem nie poczuli się zbyt pewnie. Wszyscy wciąż powtarzają, by doceniać to co się ma, ale wydaje mi się, że gdy robi się to ze zbyt wielkim zadowoleniem, znajdzie się w końcu ktoś, kto to zrujnuje.(...)"
"Zdradzona" to powieść, która pokazuje, że w każdej chwili nasze sielankowe szczęście może zostać zrujnowane. Ukazuje też, że nie zawsze należy w pełni ufać jakieś osobie. Chyba, że zna się ją bardzo dobrze, a nie sądzi, że zna się ją na wylot. Tak więc jest to opowieść o przyjaźni. I zdradzie.
Gdy czytałam tą książkę pierwszy raz strasznie mi się podobała i niedawno przeczytałam ją po raz drugi. Tym razem wydawała mi się trochę bezsensowna, odpowiedzi na wiele pytań nurtujących główna bohaterkę znałam. Stwierdziłam, że takich książek nie można czytać dwa razy. Ale niewątpliwie powtórna lektura tej książki dała mi wiele do myślenia i zrozumienia.
Pozdrawiam ;*
piątek, 31 sierpnia 2012
Najwierniejszy przyjaciel człowieka...
"Marley i Ja" John Grogan
Książka o życiu dwojga zakochanych ludzi- Johna i Jenny- którzy postanawiają stworzyć prawdziwą rodzinkę. Lecz zanim staną się rodzicami, kupują psa, tak na "sprawdzian". Już samo wybranie imienia dla nowego członka rodziny sprawia problem, aż w końcu jedna piosenka reggae kończy dyskusje: mały, rozbrykany labrador otrzymał imię Marley. Marley nie jest z pewnością grzecznym pieskiem, który słucha każdego polecenia. Tak właściwie jest na odwrót: jest demonem rozwalającym wszystko co da się zniszczyć, zjada wszystko, co zmieści mu się w pysku i na dodatek prawie w ogóle nie słucha poleceń pana. John i Jenny zapisują go do szkoły tresury, z której wkrótce zostaje wyrzucony. Życie z psem takim jak Marley jest ciężkie, przynajmniej tak twierdzi John.
Po pewnym czasie Groganowie decydują się na dziecko. Niestety po paru tygodniach ciąży Jenny poroniła... Niezwykle smutna sprawa, ale nie rezygnują i w niedługim czasie w domu pojawiają się dzieci. Wreszcie John czuje, że ma prawdziwą rodzinę ;) Niestety młodość nie wieczność, wystarczy spojrzeć na dorosłego Marleya... Życie jest takie ulotne...
Autor opisuje swoje życie, w szczególności skupiając się na chwilach spędzonych z Marleyem. Co prawda Marley jest demonem w postaci niewinnego labradora, ale na pewno jest wzorem najwierniejszego przyjaciela człowieka. Jest blisko związany ze swoim panem, zawsze dotrzymuje mu towarzystwa i wprowadza radosną atmosferę w życie Groganów.
Książka dla każdego wielbiciela czworonogich kumpli i nie tylko. Przyznam się, że pod koniec książki leciały mi łzy z oczu.... Tak, tak, płakałam, choć rzadko mi się to zdarza przy książkach... W książce znajdziemy zarówno przepełnione humorem historie, jak i smutne wydarzenia z życie Johna.
Naprawdę polecam :)
P.S. Dzisiaj kurier przywiózł zamówienie, w którym oprócz ćwiczeń do szkoły znalazła się też "Trylogia czarnego maga" i "Polska- geografia atrakcji turystycznych" (mam lekkiego bzika na punkcie geografii ;P).
Oprócz tego, tak jak sobie obiecałam w czerwcu, odbyłam dzisiaj samotną pielgrzymkę (na rowerze) do Lubecka. Całą drogę do i z Lubecka spędziłam na przemyśleniach. Ale jakbym miała to wszystko spisać, to musiałabym do jutra siedzieć przed komputerem. Myślę nawet, czy nie założyć jakiegoś notatnika od takich przemyśleń, ale chyba poczekam, aż będę miała laptopa ;P
Z jednej strony ulicy prosta łąka, a z drugiej całkiem inny widok: nowe ulice, mnóstwo zabudowań i szybko przemykające auta. Chyba jednak wolę zostać na cichej i spokojnej łące niż przedzierać się przez miastowy zgiełk... Ale niestety trzeba...
I w sumie dzisiaj kończą się wakacje, jutro weekend i w poniedziałek powrót do szkoły...
Może to i dobrze?
Pozdrawiam ;*
Książka o życiu dwojga zakochanych ludzi- Johna i Jenny- którzy postanawiają stworzyć prawdziwą rodzinkę. Lecz zanim staną się rodzicami, kupują psa, tak na "sprawdzian". Już samo wybranie imienia dla nowego członka rodziny sprawia problem, aż w końcu jedna piosenka reggae kończy dyskusje: mały, rozbrykany labrador otrzymał imię Marley. Marley nie jest z pewnością grzecznym pieskiem, który słucha każdego polecenia. Tak właściwie jest na odwrót: jest demonem rozwalającym wszystko co da się zniszczyć, zjada wszystko, co zmieści mu się w pysku i na dodatek prawie w ogóle nie słucha poleceń pana. John i Jenny zapisują go do szkoły tresury, z której wkrótce zostaje wyrzucony. Życie z psem takim jak Marley jest ciężkie, przynajmniej tak twierdzi John.
Po pewnym czasie Groganowie decydują się na dziecko. Niestety po paru tygodniach ciąży Jenny poroniła... Niezwykle smutna sprawa, ale nie rezygnują i w niedługim czasie w domu pojawiają się dzieci. Wreszcie John czuje, że ma prawdziwą rodzinę ;) Niestety młodość nie wieczność, wystarczy spojrzeć na dorosłego Marleya... Życie jest takie ulotne...
Autor opisuje swoje życie, w szczególności skupiając się na chwilach spędzonych z Marleyem. Co prawda Marley jest demonem w postaci niewinnego labradora, ale na pewno jest wzorem najwierniejszego przyjaciela człowieka. Jest blisko związany ze swoim panem, zawsze dotrzymuje mu towarzystwa i wprowadza radosną atmosferę w życie Groganów.
Książka dla każdego wielbiciela czworonogich kumpli i nie tylko. Przyznam się, że pod koniec książki leciały mi łzy z oczu.... Tak, tak, płakałam, choć rzadko mi się to zdarza przy książkach... W książce znajdziemy zarówno przepełnione humorem historie, jak i smutne wydarzenia z życie Johna.
Naprawdę polecam :)
P.S. Dzisiaj kurier przywiózł zamówienie, w którym oprócz ćwiczeń do szkoły znalazła się też "Trylogia czarnego maga" i "Polska- geografia atrakcji turystycznych" (mam lekkiego bzika na punkcie geografii ;P).
Oprócz tego, tak jak sobie obiecałam w czerwcu, odbyłam dzisiaj samotną pielgrzymkę (na rowerze) do Lubecka. Całą drogę do i z Lubecka spędziłam na przemyśleniach. Ale jakbym miała to wszystko spisać, to musiałabym do jutra siedzieć przed komputerem. Myślę nawet, czy nie założyć jakiegoś notatnika od takich przemyśleń, ale chyba poczekam, aż będę miała laptopa ;P
![]() |
| Kościół w Lubecku |
Z jednej strony ulicy prosta łąka, a z drugiej całkiem inny widok: nowe ulice, mnóstwo zabudowań i szybko przemykające auta. Chyba jednak wolę zostać na cichej i spokojnej łące niż przedzierać się przez miastowy zgiełk... Ale niestety trzeba...
I w sumie dzisiaj kończą się wakacje, jutro weekend i w poniedziałek powrót do szkoły...
Może to i dobrze?
Pozdrawiam ;*
środa, 29 sierpnia 2012
"Uczennica Maga"
"Uczennica Maga" Trudi Canavan, powieść fantastyczna, prequel "Trylogii Czarnego Maga".
Tesia jest zwykłą dziewczyną zafascynowaną leczeniem. Nic dziwnego, skoro jej ojciec jest uzdrowicielem. Dlatego Tesia potrafi wiele rzeczy w tej dziedzinie. Jej rodzina mieszka w Mandryn, wiosce położonej niedaleko Sachaki. W wiosce zamieszkuje Mistrz Dakon wraz ze swoim uczniem Jayanem.
W Mandryn przebywa gość z Sachaki - ichani Takada i jego niewolnik Hanara. Podczas jego wizyty Tesia odkrywa w sobie magiczną moc, dzięki czemu staje się uczennicą Mistrza Dakona, z czego nie jest zadowolony Jayan. Tesia uczy się kontroli nad swoją mocą i opanowuje podstawowe sztuczki magiczne. Po niedługim czasie rozpoczęcia nauki, Mistrz Dakon zabiera uczniów do Imardinu, stolicy Kyralii. W najmniej spodziewanym momencie Kyralia zostaje zaatakowana przez Sachakan, którzy nie mają litości i zabijają wszystkich. Rozpoczyna się wojna, która ma wiele zminić w życiu obu stron... A także w życiu Tesii...
Przyznaję, że książka trochę mnie zawiodła, myślałam, że będzie ciekawsza. Z pewnością przedstawia historią magów przed założeniem gildii, wojna miedzy Kyralią i Sachaką jest nawet ciekawa (jak na wojnę). A bohaterowie.... przypominają bohaterów Trylogii Czarnego Maga, czyli: postacie NIE są oryginalne. Spodobała mi się historia dziewczyny z Elyne, Sterii. Jest to córka Sachakanina, a w Sachace córki "sprzedawano za mąż". Steria nie jest tym zachwycona. Jedynym pocieszeniam dla niej jest to, że ma przy sobie osobę, której ufa- niewolnicę Vorę, której prawie nie traktuje jak niewolnicy. Wkrótce Steria zostaje wkręcona w pewne zgromadzenie kobiet...
Jeśli miałabym ocenić książkę w skali od 1 do 6, to dałabym +3, może 4 ze względu na Sterię i Tessię ;)
Na szczęście Trylogia Czarnego Maga nie jest porażką w żadnym stopniu, myślę, że recenzja trylogii ukaże się jeszcze w tym roku, ale nie obiecuję- niestety, ale zbliża się rok szkolny i rzadko będę czytać coś innego niż lektury... a we wrześniu chyba nie będzie czasu na czytanie ogółem, bo muszę przygotowywać się na wyjazd do Hiszpanii ;)
Takie małe pytanko: chcecie recenzje lektur czy streszczenia? Czy w ogóle coś pisać o lekturach czy pominąć ten, dla wielu, uciążliwy fakt?
Pozdrawiam ;*
Tesia jest zwykłą dziewczyną zafascynowaną leczeniem. Nic dziwnego, skoro jej ojciec jest uzdrowicielem. Dlatego Tesia potrafi wiele rzeczy w tej dziedzinie. Jej rodzina mieszka w Mandryn, wiosce położonej niedaleko Sachaki. W wiosce zamieszkuje Mistrz Dakon wraz ze swoim uczniem Jayanem.
W Mandryn przebywa gość z Sachaki - ichani Takada i jego niewolnik Hanara. Podczas jego wizyty Tesia odkrywa w sobie magiczną moc, dzięki czemu staje się uczennicą Mistrza Dakona, z czego nie jest zadowolony Jayan. Tesia uczy się kontroli nad swoją mocą i opanowuje podstawowe sztuczki magiczne. Po niedługim czasie rozpoczęcia nauki, Mistrz Dakon zabiera uczniów do Imardinu, stolicy Kyralii. W najmniej spodziewanym momencie Kyralia zostaje zaatakowana przez Sachakan, którzy nie mają litości i zabijają wszystkich. Rozpoczyna się wojna, która ma wiele zminić w życiu obu stron... A także w życiu Tesii...
Przyznaję, że książka trochę mnie zawiodła, myślałam, że będzie ciekawsza. Z pewnością przedstawia historią magów przed założeniem gildii, wojna miedzy Kyralią i Sachaką jest nawet ciekawa (jak na wojnę). A bohaterowie.... przypominają bohaterów Trylogii Czarnego Maga, czyli: postacie NIE są oryginalne. Spodobała mi się historia dziewczyny z Elyne, Sterii. Jest to córka Sachakanina, a w Sachace córki "sprzedawano za mąż". Steria nie jest tym zachwycona. Jedynym pocieszeniam dla niej jest to, że ma przy sobie osobę, której ufa- niewolnicę Vorę, której prawie nie traktuje jak niewolnicy. Wkrótce Steria zostaje wkręcona w pewne zgromadzenie kobiet...
Jeśli miałabym ocenić książkę w skali od 1 do 6, to dałabym +3, może 4 ze względu na Sterię i Tessię ;)
Na szczęście Trylogia Czarnego Maga nie jest porażką w żadnym stopniu, myślę, że recenzja trylogii ukaże się jeszcze w tym roku, ale nie obiecuję- niestety, ale zbliża się rok szkolny i rzadko będę czytać coś innego niż lektury... a we wrześniu chyba nie będzie czasu na czytanie ogółem, bo muszę przygotowywać się na wyjazd do Hiszpanii ;)
Takie małe pytanko: chcecie recenzje lektur czy streszczenia? Czy w ogóle coś pisać o lekturach czy pominąć ten, dla wielu, uciążliwy fakt?
Pozdrawiam ;*
środa, 15 sierpnia 2012
"Hyperversum"
"Hyperversum" Cecilia Randall, powieść przygodowa/historyczna/fantastyczna.
Daniel jest fanem gry "Hyperversum" podobnie jak jego najlepszy przyjaciel Ian, zajmujący się pracą historyka w Francji. Pewnego dnia podczas gry dochodzi do awarii systemu, przez co Daniel wraz z Ianem, Jodie- dziewczyną Daniela, Martinem- bratem Daniela, Carlem i Donną zostają przeniesieni w czasie do średniowiecznej Francji. Już na drugi dzień pobytu w Francji trafiają do więzienia za konflikt z szeryfem Derangelem oraz uratowanie dziewczyny, której nawet nie znali. Wtedy rozumieją, że to już nie gra i muszą walczyć o swoje życie, żeby przetrwać. Muszą nauczyć się żyć w tych czasach, bo powrót do domu wydaje się niemożliwy.
Bohaterowie książki wkrótce poznają smak życie na zamku. Ian zaczyna darzyć coraz większym uczuciem piekną Isabeau. Wie jednak, że nie może liczyć na wzajemną i wieczną miłość, bo urocza dama miała poślubić Jeana de Ponthieu...
Nie sądziłam, że książka spodoba mi się aż tak bardzo! Na początku akcja toczy się w naszych czasach i nagle cofamy się do XIII-wiecznej Francji, do świata rycerzy, turniejów, królów i wojen. Poznajemy bliżej historie bitwy pod Bouvines.
W książce znajduje się dość parę francuskich słów, ale nie trzeba się przejmować znaczeniem (jest podane) tylko jak je przeczytać ;) Co innego jak ktoś umie czytać po francusku, ale ja do takich osób nie należę, niestety. Poza tym książka jest napisana lekkim językiem, choć oczywiście w dialogach z hrabiami, królem itp. zachowany jest "sztywny" język.
Akcja, jaka toczy się w książce bardzo mnie zainteresowała, w ogóle nie byłam znudzona czytaniem. Podoba mi się pomysł z cofnięciem się w czasie poprzez grę komputerową i fakt, że główny bohater-Ian- zna część faktów, które mają się wydarzyć (pisał pracę na temat właśnie tamtych czasów). Oczywiście, nie przeczytał tych dziejów do końca...
Daniel jest fanem gry "Hyperversum" podobnie jak jego najlepszy przyjaciel Ian, zajmujący się pracą historyka w Francji. Pewnego dnia podczas gry dochodzi do awarii systemu, przez co Daniel wraz z Ianem, Jodie- dziewczyną Daniela, Martinem- bratem Daniela, Carlem i Donną zostają przeniesieni w czasie do średniowiecznej Francji. Już na drugi dzień pobytu w Francji trafiają do więzienia za konflikt z szeryfem Derangelem oraz uratowanie dziewczyny, której nawet nie znali. Wtedy rozumieją, że to już nie gra i muszą walczyć o swoje życie, żeby przetrwać. Muszą nauczyć się żyć w tych czasach, bo powrót do domu wydaje się niemożliwy.
Bohaterowie książki wkrótce poznają smak życie na zamku. Ian zaczyna darzyć coraz większym uczuciem piekną Isabeau. Wie jednak, że nie może liczyć na wzajemną i wieczną miłość, bo urocza dama miała poślubić Jeana de Ponthieu...
Nie sądziłam, że książka spodoba mi się aż tak bardzo! Na początku akcja toczy się w naszych czasach i nagle cofamy się do XIII-wiecznej Francji, do świata rycerzy, turniejów, królów i wojen. Poznajemy bliżej historie bitwy pod Bouvines.
W książce znajduje się dość parę francuskich słów, ale nie trzeba się przejmować znaczeniem (jest podane) tylko jak je przeczytać ;) Co innego jak ktoś umie czytać po francusku, ale ja do takich osób nie należę, niestety. Poza tym książka jest napisana lekkim językiem, choć oczywiście w dialogach z hrabiami, królem itp. zachowany jest "sztywny" język.
Akcja, jaka toczy się w książce bardzo mnie zainteresowała, w ogóle nie byłam znudzona czytaniem. Podoba mi się pomysł z cofnięciem się w czasie poprzez grę komputerową i fakt, że główny bohater-Ian- zna część faktów, które mają się wydarzyć (pisał pracę na temat właśnie tamtych czasów). Oczywiście, nie przeczytał tych dziejów do końca...
sobota, 11 sierpnia 2012
Przekroczyć granicę...
"Poza horyzonty" autorstwa niepełnosprawnego chłopaka, Jaśka Meli.
Książka zaczyna się od dnia, w którym przez ciało Jasia przeszło 15 tysięcy woltów. Skutkiem była utrata nogi i ręki. Niby niepełnosprawny, ale jak wiele osiągnął. I nie tylko on: w książce jest mowa o wielu niepełnosprawnych osobach, które razem z nim zdobyły szczyt Kilimandżaro czy Elbrus.
Książka nie ma na celu opowiedzieć nam tylko o osiągnięciach geograficznych Meli. Podczas czytania można się wiele nauczyć.
Jaś opowiada, jak wiele stracił w krótkim czasie: jego dom spłonął, jego brat utopił się na jego oczach, no i jeszcze ten wypadek... Czy Bóg nas kocha? Tak nagle odbiera nam wiele cennych rzeczy. Jednak dzięki wypadkowi Jaś zbliżył się do Boga, choć oczywiście miał do niego pretensje o nie jedną rzecz. Niestety, nie mamy do końca wpływu na decyzje Boga, może to czym nas krzywdzi teraz, ma być kiedyś wynagrodzone za nieodwrócenie się od niego w tych trudnych chwilach? Może w ten sposób wystawia naszą wiarę na próbę?
Jasiek jest dowodem na to,że nawet bez ręki da się żyć. W swojej książce opowiada, że nauczył się robić na drutach i zrobił na nich szalik dla dziewczyny. Super, nie? Pisał o wielu rzeczach, które wydawały mi się nierealne do zrobienia, jeśli nie posiada się obu rąk, a tu proszę: jednak się da.
Robił rzeczy, których czasami nie robią ludzie w pełni sprawni: zdobył bieguny, szczyt Kilimandżaro i Elbrus, przebiegł Maraton Nowojorski(!),a najważniejsze: założył Fundację Poza Horyzonty, aby dawać nadzieję na lepsze życie tym, którzy twierdzą, że nie będą umieli już żyć, bo są niepełnosprawni.
Z książki wynika, że wszytko jest możliwe. I właśnie to mnie motywuję. Przyznam, że zazdroszczę Meli, że mógł lecieć zdobyć bieguny, że mógł wejść na Kilimandżaro, a ja- ciężka sprawa. Jednak skoro on mógł, to ja też mogę! Nie będę taka do przodu, że już polecę do Afryki na Kilimandżaro, ale zacznę od zdobywania polskich szczytów. Czemu nie? Jasiek Mela jest i zawsze będzie dla mnie autorytetem, który mówi mi do ucha: "Wszystko jest możliwe!", " Dasz radę.", "Uwierz w siebie".
Pozdrawiam ;*
P.S. Książkę zakupiłam do własnej kolekcji i przyznam, że jestem z tego dumna, nie tylko, że książka jest moją własnością, ale też dlatego, że 1 zł z każdego sprzedanego egzemplarza jest przekazywana na potrzeby Fundacji Poza Horyzonty :) Mały, dobry uczynek, a jak cieszy :)
Książka zaczyna się od dnia, w którym przez ciało Jasia przeszło 15 tysięcy woltów. Skutkiem była utrata nogi i ręki. Niby niepełnosprawny, ale jak wiele osiągnął. I nie tylko on: w książce jest mowa o wielu niepełnosprawnych osobach, które razem z nim zdobyły szczyt Kilimandżaro czy Elbrus.
Książka nie ma na celu opowiedzieć nam tylko o osiągnięciach geograficznych Meli. Podczas czytania można się wiele nauczyć.
Jaś opowiada, jak wiele stracił w krótkim czasie: jego dom spłonął, jego brat utopił się na jego oczach, no i jeszcze ten wypadek... Czy Bóg nas kocha? Tak nagle odbiera nam wiele cennych rzeczy. Jednak dzięki wypadkowi Jaś zbliżył się do Boga, choć oczywiście miał do niego pretensje o nie jedną rzecz. Niestety, nie mamy do końca wpływu na decyzje Boga, może to czym nas krzywdzi teraz, ma być kiedyś wynagrodzone za nieodwrócenie się od niego w tych trudnych chwilach? Może w ten sposób wystawia naszą wiarę na próbę?
Jasiek jest dowodem na to,że nawet bez ręki da się żyć. W swojej książce opowiada, że nauczył się robić na drutach i zrobił na nich szalik dla dziewczyny. Super, nie? Pisał o wielu rzeczach, które wydawały mi się nierealne do zrobienia, jeśli nie posiada się obu rąk, a tu proszę: jednak się da.
Robił rzeczy, których czasami nie robią ludzie w pełni sprawni: zdobył bieguny, szczyt Kilimandżaro i Elbrus, przebiegł Maraton Nowojorski(!),a najważniejsze: założył Fundację Poza Horyzonty, aby dawać nadzieję na lepsze życie tym, którzy twierdzą, że nie będą umieli już żyć, bo są niepełnosprawni.
Z książki wynika, że wszytko jest możliwe. I właśnie to mnie motywuję. Przyznam, że zazdroszczę Meli, że mógł lecieć zdobyć bieguny, że mógł wejść na Kilimandżaro, a ja- ciężka sprawa. Jednak skoro on mógł, to ja też mogę! Nie będę taka do przodu, że już polecę do Afryki na Kilimandżaro, ale zacznę od zdobywania polskich szczytów. Czemu nie? Jasiek Mela jest i zawsze będzie dla mnie autorytetem, który mówi mi do ucha: "Wszystko jest możliwe!", " Dasz radę.", "Uwierz w siebie".
"Najłatwiej jest oceniać wszytko zero-jedynkowo, na zasadzie "wszedł albo nie wszedł","udało się albo nie". Ale to nie jest tak. Dla osób takich jak ja samo uczestniczenie w takiej wyprawie to sukces. A każde sto metrów pod górę to pokonywanie własnych ograniczeń. Zdobywanie własnego Kilimandżaro"
Jasiek Mela "Poza horyzonty"
P.S. Książkę zakupiłam do własnej kolekcji i przyznam, że jestem z tego dumna, nie tylko, że książka jest moją własnością, ale też dlatego, że 1 zł z każdego sprzedanego egzemplarza jest przekazywana na potrzeby Fundacji Poza Horyzonty :) Mały, dobry uczynek, a jak cieszy :)
środa, 25 lipca 2012
"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins
W Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska, znienawidzone przez mieszkańców Dystryktów. Władze zmuszają ludzi do traktowania Igrzysk jak święta. Tylko jak można sądzić, że to święto, skoro igrzyska polegają na bratobójczej walce między dziećmi z Dystryktów? Co roku z każdego wybiera się dwójkę nastolatków:chłopaka i dziewczynę. Są zmuszeni do wzajemnego mordowania się, a przeżyć może tylko jedna osoba.
Katniss mieszka w Dwunastym Dystrykcie, jednej z najbiedniejszych dzielnic. Żeby jej rodzina nie umarła z głodu codziennie chodzi na polowania, a upolowaną zwierzynę sprzedaje na rynku. Dzięki temu jakoś sobie radzi z utrzymaniem siebie, matki i siostry Prim. Nadchodzi czas Głodowych Igrzysk, a przy losowaniu "kandydatów" dochodzi do rzeczy, która zdarzała się niezwykle rzadko...
Katniss bierze udział w Igrzyskach wraz z synem piekarza- Peetą. Nie chce mieć z nim za dużo wspólnego, bo dobrze wie, że będzie musiała go zabić. Jednak uczucie do niego ciągle rośnie, no i faktem jest, że uratował jej życie. Jak tu zamordować taką osobę? Jednak pragnienie powrotu do domu tez jest duże...
Podczas Igrzysk uczestnicy przebywają w trudnych warunkach, muszą być niezwykle ostrożni, bo z każdej strony może nadejść morderca. Zabójcą może być nawet przyjaciel, który nagle wbija ci nóż w plecy. Liczy się tylko, żeby pozbyć się 23 rywali i wytrwać do końca.
W pewnym momencie dochodzi do zmiany zasad Głodowych Igrzysk..
Książka Suzanne Collins jest przede wszystkim nieprzewidywalna. Bardzo zaskoczyły mnie niektóre fakty, bo wyobrażałam sobie przebieg akcji kompletnie inaczej. "Igrzyska śmierci" są fantastyczne, orginalne i pochłaniają czytelnika, do tego stopnia, że nawet po skończeniu książki, ciągle się o niej myśli. Zgadzam się z następującymi słowami:
"Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia" Stephen King
Jestem bardzo zadowolona z zakupu tej książki, w najbliższym czasie muszę sięgnąć po pozostałe części.
Polecam ;*
Katniss mieszka w Dwunastym Dystrykcie, jednej z najbiedniejszych dzielnic. Żeby jej rodzina nie umarła z głodu codziennie chodzi na polowania, a upolowaną zwierzynę sprzedaje na rynku. Dzięki temu jakoś sobie radzi z utrzymaniem siebie, matki i siostry Prim. Nadchodzi czas Głodowych Igrzysk, a przy losowaniu "kandydatów" dochodzi do rzeczy, która zdarzała się niezwykle rzadko...
Katniss bierze udział w Igrzyskach wraz z synem piekarza- Peetą. Nie chce mieć z nim za dużo wspólnego, bo dobrze wie, że będzie musiała go zabić. Jednak uczucie do niego ciągle rośnie, no i faktem jest, że uratował jej życie. Jak tu zamordować taką osobę? Jednak pragnienie powrotu do domu tez jest duże...
Podczas Igrzysk uczestnicy przebywają w trudnych warunkach, muszą być niezwykle ostrożni, bo z każdej strony może nadejść morderca. Zabójcą może być nawet przyjaciel, który nagle wbija ci nóż w plecy. Liczy się tylko, żeby pozbyć się 23 rywali i wytrwać do końca.
W pewnym momencie dochodzi do zmiany zasad Głodowych Igrzysk..
Książka Suzanne Collins jest przede wszystkim nieprzewidywalna. Bardzo zaskoczyły mnie niektóre fakty, bo wyobrażałam sobie przebieg akcji kompletnie inaczej. "Igrzyska śmierci" są fantastyczne, orginalne i pochłaniają czytelnika, do tego stopnia, że nawet po skończeniu książki, ciągle się o niej myśli. Zgadzam się z następującymi słowami:
"Nie mogłem się oderwać... Ta książka uzależnia" Stephen King
Jestem bardzo zadowolona z zakupu tej książki, w najbliższym czasie muszę sięgnąć po pozostałe części.
Polecam ;*
środa, 18 lipca 2012
"Baśniobór: Plaga cieni"
Kendra i Seth pozostali w Baśnioborze na dłużej, niż oczekiwali, a ich wizyta cały czas była przedłużana. Dziadkowie oraz Baśniobór z pewnością potrzebowali ich pomocy. Musieli się przecież upewnić, czy Vanessa mówiła prawdę o Sfinksie....Seth był niestety zarówno naiwnym jak i trochę chciwym chłopcem. Postanowił dać satyrom baterie do ich telewizora, a one miały zapłacić mu złotem. Tym razem dziadek miał się o niczym nie dowiedzieć. Oczywiście satyrzy nie posiadali swojego złota, ale chcieli zapłacić złotem nypsików: maciupeńkich stworzonek z Baśnioboru. Kiedy docierają na miejsce, okazuje się, że nypsiki prowadzą wojnę między sobą. Po bliższych oględzinach, Seth zauważa różnice w wyglądzie dobrych nypsików i tych, które je zaatakowały. Miały mroczny wygląd... Zapowiadały się kłopoty, o których Seth musiał powiadomić dziadka.
Okazuje się, ze Kendra ma dołączyć do Rycerzy Świtu. Pomimo wahań, dziadkowie się zgadzają. Nie wiedzą, czy ich wnuczka nie wpadnie w ręce Sfinksa, który może być zdrajcą oraz prawdopodobnie Kapitanem Rycerzy Świtu (a kto był kapitanem nikt nie wiedział). Dziewczynka wyrusza razem z przyjaciółmi na spotkanie Rycerzy. Poznaje starszego o dwa lata Gavina i nawiązuje z nim przyjaźń. Oboje dostają pierwsze zadanie: muszą udać się do Zaginionej Góry po artefakt.
Baśnioborem zaczyna rządzić plaga cieni. Nikt nie ma pojęcia, kto jest za nią odpowiedzialny. A tak właściwie: prawie nikt...
Kto odpowiada za plagę cieni? Czy wnuki opiekunów magicznego rezerwatu znowu go ocalą? Czy kolejny artefakt zostanie odnaleziony i przeniesiony w bezpieczne miejsce? I czy to Sfinks jest zdrajcą? Żeby dostać odpowiedzi na te pytania najlepiej jak najszybciej sięgnąć po książkę ;)
Kolejna część przygód Kendry i Setha podobnie jak poprzednie jest świetna! Nie pozwala na chwilę nudy, bohaterowie przeżywają ciekawe i dostarczające emocji przygody.Niektóre wydarzenia są zaskakujące. Na pewno Basniobór różni się od innych książek o magicznym świecie. W tym tomie poznajemy nowych mieszkańców rezerwatu: zarówno dobrych, jak i złych. Polecam tą serię każdemu, kto jest zafascynowany działaniem bujnej wyobraźni, dzięki której powstaje nowy i wspaniały świat fantastyki.
"Mull nie pozwala czytelnikowi na chwilę znużenia, a niezliczone pomysły, miejsca, stworzenia, magiczne przedmioty i fabularne wolty dostarczają niemałych emocji" K.Pochmara
Jedna z ostatnich przystani prawdziwej magii. Czarodziejska? Oczywiście. Ekscytująca? Jasne. Bezpieczna? Cóż, właściwie, wręcz przeciwnie.
niedziela, 15 lipca 2012
"Przeżyć z wilkami"
Misha Defonseca upierała się, że jej książka pt.:"Przeżyć z wilkami" to jej autobiografia, a wszystko o czym w niej napisała to czysta prawda. W 2008 roku historycy udowodnili jej kłamstwo, a ona zaczęła przepraszać za mistyfikację. Co prawda kilka faktów było prawdziwych: Misha była Żydówką i straciła rodziców, pochodziła z Brukseli.
"Przeżyć z wilkami" to historia 7-letniej żydowskiej dziewczynki, która straciła rodziców, prawdopodobnie złapanych podczas ulicznych łapanek. Jednak Misha ocalała dzięki tajemniczej pani w czerni, która zabrała ją do nowej rodziny. Oprócz nowej rodziny otrzymała nowe imię, którego nienawidziła: Monique. Jedyną radość przynosił jej czas spędzany na gospodarstwie z dziadkiem i Marthą. Pewnego dnia Miszke postanawia uciec i rozpocząć poszukiwania rodziców: od dziadka wiedziała, że musi iść na wschód.
Podczas swojej długiej wędrówki na wschód zmienia się w dzikie zwierzę, które nie ufa ludziom i kradnie, żeby przeżyć. Staje się jednym z wygłodniałych wilków; dołącza do stada. Aby przeżyć czasami musi jeść ziemię i robaki, ale nadal trwa w poszukiwaniach rodziców. W końcu dociera do Niemiec, a nawet do Polski: do Warszawy, gdzie sama wchodzi do getta. Wtedy wie już jedno: ludzie to okrutne bestie, nie czułe na cierpienie, które krzywdzą się nawzajem...
Opowieść Mishy z pewnością jest pouczająca i przybliża obraz czasów wojennych, kiedy Żydzi byli zamykani w gettach. Jednak Miszke nie należała do nich. Miała zapewnione bezpieczeństwo, a jednak udała się w daleką podróż w poszukiwaniu osób, które kochała. Była tylko 7-letnia dziewczynką i dawała sobie rade sama. Niektórym ludziom z pewnością robi się wstyd czytając o jej przeżyciach, choć trzeba pamiętać, że niektóre fakty z tej książki są fikcyjne. Miszke była dziewczynką o wielkiej odwadze i ufności do zwierząt. Za to nienawidziła ludzi. Czytając książkę przyznaję jej rację: to ludzie są potworami, zdecydowanie większymi od zwierząt.
Muszę koniecznie znaleźć ekranizację tej powieści!
"Przeżyć z wilkami" to historia 7-letniej żydowskiej dziewczynki, która straciła rodziców, prawdopodobnie złapanych podczas ulicznych łapanek. Jednak Misha ocalała dzięki tajemniczej pani w czerni, która zabrała ją do nowej rodziny. Oprócz nowej rodziny otrzymała nowe imię, którego nienawidziła: Monique. Jedyną radość przynosił jej czas spędzany na gospodarstwie z dziadkiem i Marthą. Pewnego dnia Miszke postanawia uciec i rozpocząć poszukiwania rodziców: od dziadka wiedziała, że musi iść na wschód.
Podczas swojej długiej wędrówki na wschód zmienia się w dzikie zwierzę, które nie ufa ludziom i kradnie, żeby przeżyć. Staje się jednym z wygłodniałych wilków; dołącza do stada. Aby przeżyć czasami musi jeść ziemię i robaki, ale nadal trwa w poszukiwaniach rodziców. W końcu dociera do Niemiec, a nawet do Polski: do Warszawy, gdzie sama wchodzi do getta. Wtedy wie już jedno: ludzie to okrutne bestie, nie czułe na cierpienie, które krzywdzą się nawzajem...
Opowieść Mishy z pewnością jest pouczająca i przybliża obraz czasów wojennych, kiedy Żydzi byli zamykani w gettach. Jednak Miszke nie należała do nich. Miała zapewnione bezpieczeństwo, a jednak udała się w daleką podróż w poszukiwaniu osób, które kochała. Była tylko 7-letnia dziewczynką i dawała sobie rade sama. Niektórym ludziom z pewnością robi się wstyd czytając o jej przeżyciach, choć trzeba pamiętać, że niektóre fakty z tej książki są fikcyjne. Miszke była dziewczynką o wielkiej odwadze i ufności do zwierząt. Za to nienawidziła ludzi. Czytając książkę przyznaję jej rację: to ludzie są potworami, zdecydowanie większymi od zwierząt.
Muszę koniecznie znaleźć ekranizację tej powieści!
sobota, 14 lipca 2012
Stieg Larsson "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"
W 1966 roku w dzień dziecka w tajemniczy sposób znika Harriet Vanger. Pomimo wielu poszukiwań i dochodzeń jej sprawa zostaje zamknięta, a dziewczyna jest uznana za zamordowaną. Po niecałych 40 latach w sprawę zostaje wciągnięty dziennikarz Mikeal Blomkvist. Dostaje zlecenie od Henrika Vangera, który nie umie się pogodzić z niedokończona sprawą Harriet. Mikeal ma znaleźć mordercę kobiety albo jakikolwiek inny ślad. Oczywiście sprawa wydaje się już nie do rozwiązania- wydarzenie miało miejsce 36 lat temu! W zamian za trud związany z poszukiwaniami dziennikarz ma otrzymać wysokie honorarium i informację o działaniach Hansa-Erika Wennerstroma. Dzięki tym informacją, mógłby udowodnić, że to Wennerstrom jest kłamcą... Postanawia podjąć się zadania i poszperać w historii Vangerów.
Lisbeth Salander pracuje w Milton Security i jest przedziwną osobą. Uznawana jest za osobę chorą na umyśle, ale jej to jakoś specjalnie nie interesuje. Bo tak naprawdę jest bardzo sprytną i madrą oraz silna kobietą, mimo że ma tylko metr pięćdziesiąt i wszystkim wydaje się, że jest bezbronna. Pewnego dnia dostaje zlecenie o sprawdzeniu nijakiego Mikeala Blomkvista- ma dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Jednak dziennikarz wkrótce dowiaduje się o jej działalności. Od jego odwiedzin w jej mieszkaniu staje się wspólnikami w sprawie Harriet. Na jaw wychodzi wiele zaskakujących informacji... A sprawa okazuje się nie taka trudna, jak się wydawało.
Z pewnością sprawa, która zajmuję się Mikeal jest bardzo ciekawa, a jej zakończenie jest zaskakujące, jednak książka mnie nie zachwyciła, tak jak obiecywały różne jej opisy i osoby, które ją już czytały. Z pewnością w czytaniu zniechęciło mnie wiele wątków ekonomicznych itp. Podziwiam autora książki, Stiega Larssona, że nie pogubił się w jej pisaniu, bo jest tam niezły mętlik i duża ilość podejrzanych osób. Na pewno jest dobrym pisarzem powieści kryminalnych, ale jak dla mnie książka nie należy do najlepszych. A może po prostu nie znam się na kryminałach? ;P
Nie będę kontynuowała dalszych części sagi "Millenium". Aczkolwiek mojemu bratu bardzo się te książki podobają...
Lisbeth Salander pracuje w Milton Security i jest przedziwną osobą. Uznawana jest za osobę chorą na umyśle, ale jej to jakoś specjalnie nie interesuje. Bo tak naprawdę jest bardzo sprytną i madrą oraz silna kobietą, mimo że ma tylko metr pięćdziesiąt i wszystkim wydaje się, że jest bezbronna. Pewnego dnia dostaje zlecenie o sprawdzeniu nijakiego Mikeala Blomkvista- ma dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Jednak dziennikarz wkrótce dowiaduje się o jej działalności. Od jego odwiedzin w jej mieszkaniu staje się wspólnikami w sprawie Harriet. Na jaw wychodzi wiele zaskakujących informacji... A sprawa okazuje się nie taka trudna, jak się wydawało.
Z pewnością sprawa, która zajmuję się Mikeal jest bardzo ciekawa, a jej zakończenie jest zaskakujące, jednak książka mnie nie zachwyciła, tak jak obiecywały różne jej opisy i osoby, które ją już czytały. Z pewnością w czytaniu zniechęciło mnie wiele wątków ekonomicznych itp. Podziwiam autora książki, Stiega Larssona, że nie pogubił się w jej pisaniu, bo jest tam niezły mętlik i duża ilość podejrzanych osób. Na pewno jest dobrym pisarzem powieści kryminalnych, ale jak dla mnie książka nie należy do najlepszych. A może po prostu nie znam się na kryminałach? ;P
Nie będę kontynuowała dalszych części sagi "Millenium". Aczkolwiek mojemu bratu bardzo się te książki podobają...
poniedziałek, 9 lipca 2012
"Gra o tron"
Ostatnio jak byłam w bibliotece to bibliotekarka podsunęła mi właśnie tą książkę "Gra o tron". Nie byłam do niej jakoś przekonana, ale lepsze to niż nic. A teraz muszę koniecznie wypożyczyć kolejna część, bo książka mnie zainteresowała :)
W Siedmiu Królestwach, po obaleniu Aerysa Targaryena na Żelaznym Tronie zasiadł Robert, uważany za najlepszego kandydata na króla. Po wielu latach pokoju, możnowładcy zaczynają grę o tron. A wraz z wojną zbliża się prawdopodobnie najgorsza zima czasów...
Eddard Stark, władca Winterfell i najlepszy przyjaciel króla Roberta ma szansę zostać Królewskim Namiestnikiem. Propozycję składa mu sam król, gdy odwiedza zamek na północy. Ned nie jest przekonany do tego stanowiska, szczególnie, że musiałby wyjechać i zostawić żonę, Catelyn. Ostatecznie decyduje się na przyjęcie propozycji. Dzięki temu mógłby zbadać sprawę śmierci poprzedniego namiestnika. Razem z nim do Królewskiej Przystani maja się udać jego córki: Arya i Sansa oraz Bran, jeden z jego czterech synów. Niestety ktoś knuje przeciwko królowi spisek, a Bran zostaje w to wmieszany i ponosi karę za swój uczynek...
Daenerys wraz z swoim bratem Viserysem próbują odzyskać tron, który należał do ich ojca. Viserys uważa się za ostatniego smoka i zrobi wszystko, żeby odebrać Robertowi tron. Postanawia wydać za mąż swoją 13-letnią siostrę, która miała związać się z khalem Drogo, barbarzyńcą, który w zamian miał dać Viserysowi armię. Dzieki wielkiej armii Dotrhaków bez problemu mógłby rozgromić Roberta i jego rycerzy. Ale po pewnym czasie plany Viserysa zmieniją się.... Tylko czy na gorsze czy lepsze?
O tron Roberta walczy jeszcze jeden ród, który ma Roberta w zasięgu ręki, ale udaję posłuszeństwo, co wychodzi im na lepsze do pewnego czasu...
Więcej rycerzy będzie popierać Króla czy zdrajców? Co stanie się z Branem i jego rodzeństwem? I oczywiście kto wygra grę o tron?
Wydarzenie, które są rozgrywane w pierwszym tomie sagi "Pieśń Lodu i Ognia" są opowiadane przez różne postacie, które możemy uważać za pierwszoplanowe. Jest ich dość kilka, ale dzięki temu wiemy, gdzie się co i z kim dzieje. G. Martin przedstawia zarówno zalety jak i najgorsze wady postaci, nie jest to powieść która zamazuje niedoskonałości świata, wręcz przeciwnie- pokazuje jaki świat jest naprawdę, choć akacja toczy się w czasach średniowiecznych. Poza tym cały czas cos się dzieje, nie wiadomo które postacie są tak naprawdę dobre, a które są zdrajcami. Choć niektorych rzeczy mozna się domyslać...
Byłam zadowolona z lektury tej ksiązki, koniecznie musze dorwać kolejną część, bo wojna o tron jeszcze się nie skończyła...
Polecam osobą, które uwielbiają historie średniowieczne z odrobiną fantastyki :)
W Siedmiu Królestwach, po obaleniu Aerysa Targaryena na Żelaznym Tronie zasiadł Robert, uważany za najlepszego kandydata na króla. Po wielu latach pokoju, możnowładcy zaczynają grę o tron. A wraz z wojną zbliża się prawdopodobnie najgorsza zima czasów...
Eddard Stark, władca Winterfell i najlepszy przyjaciel króla Roberta ma szansę zostać Królewskim Namiestnikiem. Propozycję składa mu sam król, gdy odwiedza zamek na północy. Ned nie jest przekonany do tego stanowiska, szczególnie, że musiałby wyjechać i zostawić żonę, Catelyn. Ostatecznie decyduje się na przyjęcie propozycji. Dzięki temu mógłby zbadać sprawę śmierci poprzedniego namiestnika. Razem z nim do Królewskiej Przystani maja się udać jego córki: Arya i Sansa oraz Bran, jeden z jego czterech synów. Niestety ktoś knuje przeciwko królowi spisek, a Bran zostaje w to wmieszany i ponosi karę za swój uczynek...
Daenerys wraz z swoim bratem Viserysem próbują odzyskać tron, który należał do ich ojca. Viserys uważa się za ostatniego smoka i zrobi wszystko, żeby odebrać Robertowi tron. Postanawia wydać za mąż swoją 13-letnią siostrę, która miała związać się z khalem Drogo, barbarzyńcą, który w zamian miał dać Viserysowi armię. Dzieki wielkiej armii Dotrhaków bez problemu mógłby rozgromić Roberta i jego rycerzy. Ale po pewnym czasie plany Viserysa zmieniją się.... Tylko czy na gorsze czy lepsze?
O tron Roberta walczy jeszcze jeden ród, który ma Roberta w zasięgu ręki, ale udaję posłuszeństwo, co wychodzi im na lepsze do pewnego czasu...
Więcej rycerzy będzie popierać Króla czy zdrajców? Co stanie się z Branem i jego rodzeństwem? I oczywiście kto wygra grę o tron?
Wydarzenie, które są rozgrywane w pierwszym tomie sagi "Pieśń Lodu i Ognia" są opowiadane przez różne postacie, które możemy uważać za pierwszoplanowe. Jest ich dość kilka, ale dzięki temu wiemy, gdzie się co i z kim dzieje. G. Martin przedstawia zarówno zalety jak i najgorsze wady postaci, nie jest to powieść która zamazuje niedoskonałości świata, wręcz przeciwnie- pokazuje jaki świat jest naprawdę, choć akacja toczy się w czasach średniowiecznych. Poza tym cały czas cos się dzieje, nie wiadomo które postacie są tak naprawdę dobre, a które są zdrajcami. Choć niektorych rzeczy mozna się domyslać...
Byłam zadowolona z lektury tej ksiązki, koniecznie musze dorwać kolejną część, bo wojna o tron jeszcze się nie skończyła...
Polecam osobą, które uwielbiają historie średniowieczne z odrobiną fantastyki :)
wtorek, 26 czerwca 2012
"Nostalgia Anioła"
Hej!
Dzisiaj miałam jechać na pielgrzymkę do Lubecka, ale zrezygnowałam, bo msza miała być na dworze, a pogoda była niezbyt ładna. Obiecałam sobie, że w wakacje tam pojadę i zrobię sobie pielgrzymkę sama. Jutro też zostaje w domu, a w czwartek i piątek muszę być w szkole, bo jestem w szkolnym poczcie sztandarowym, no i w piątek dostajemy świadectwa :) Ale się cieszę, że wakacje już tuż-tuż :D:D
Dzisiaj recenzja książki, którą czytałam po raz drugi:
"Nostalgia anioła" Alice Sebold to historia 14-letniej Susie Salmon, która 6 grudnia 1973 roku została zgwałcona i zamordowana w podziemnej kryjówce na polu kukurydzy.
Susie obserwuje życie ziemskie z nieba- a dokładniej z miejsca pomiędzy ziemią, a niebem. Przygląda się swojej rodzinie, która nie może znieść faktu, że Susie już nigdy nie wróci do domu i wciąż trzymają się cichej nadziei, że jednak wróci. Obserwuje także swojego mordercę- niby miłego sąsiada, ale teraz już znała o nim prawdę i mogła dowiadywać się tylko więcej o Georgu Hervey'u. Podczas gdy morderca zaciera ślady swojej zbrodni, policja ich szuka. Nie znajduje ich wiele, ale wystarcza drobiazg, żeby mieć pewność, że najstarsza córka Salmonów nie żyje.
Najbardziej po odejściu Susie cierpi Jack, jej ojciec. Na początku nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci córki, ale kiedy już wszystko jest pewne, postanawia odnaleźć mordercę. Pochłonięty myślami o Susie, Jack nie zauważa, że oddala się od rodziny. Żona go zdradza, bo nie umie patrzeć na cierpienie męża i ciągłe rozmyślanie o córce. Lindsay (siostra Susie) nie okazuje swoich uczuć na zewnątrz, udaje twardzielkę nie wzruszoną tym tragicznym wydarzeniem, ale w środku czuje tęsknotę za siostrą i często o niej myśli. Buckley (brat Susie) jest jeszcze małym dzieckiem i nie rozumie, co znaczy, że "Susie umarła, odeszła". A jednak później okazuje się, że rozumie to najlepiej...
W Pomiędzy marzenia głównej bohaterki spełniają się w mgnieniu oka: jest na okładkach gazet o modzie, mieszka w ładnym domu... Spełniają się wszystkie oprócz tego jednego: nie może wrócić na ziemię i znowu cieszyć się życiem. Gdy widzi,że jej siostra ma chłopaka cieszy się razem z nią, cieszy się z radości swojej rodziny, ale nie jest to samo uczucie jak cieszyć się będąc żywym. Czuje gniew względem pana Harveya i chce jego śmierci. To przez niego nie poznała bliżej Raya Singha, chłopaka, któremu się się podobała.
Na ziemi nadal trwają poszukiwania mordercy dziewczynki od Salmonów i każdy jest ciekaw, kto mógł to zrobić. Policja jednak nie działa za dobrze...
Gdy Susie odchodziła ze świata żywych, dotknęła przypadkiem dziewczynki, która w jej życiu nic nie znaczyła - Ruth. Potem odegrała w "życiu" głównej bohaterki ważną rolę...
Narratorką książki jest Susie Salmon, a jej opowieść o byciu w Pomiędzy i aktualnym życiu ludzi na ziemi jest przeplatana jej wspomnieniami. Książka z początku może troszkę zanudzać, ale jak już zacznie się robić ciekawie to ciężko odłożyć książkę na dłuższą chwilę.
"Nostalgia anioła" to jedna z moich ulubionych książek. Wciągała mnie coraz bardziej i w pewnym momencie po prostu nie umiałam jej odłożyć choćby na krótką chwilę. Zdziwiło mnie, że śmierć córki bardziej bolała ojca niż matkę. Że to matka się poddała, a ojciec walczył. Denerwowały mnie działania policji, jakoś licho prowadzili śledztwo i to, że morderca umiał się wymigać od odpowiedzialności za popełnione zło. Podobały mi się niektóre wspomnienia Susie, ale nie napiszę dokładnie które, bo wolę, żebyście przeczytali to sami ;) Chodzi mi o wspomnienie związane z jej bratem... Jeszcze jedną rzeczą, która mi się podobała, to wyobrażenie miejsca, do którego ludzie trafiają po śmierci.
W niedzielę wreszcie obejrzałam ekranizację tej książki i naprawdę mi się podobała. Przyznam, że w niektórych momentach nie umiałam powstrzymać łez, film wzruszył mnie bardziej niż książka. Co prawda niektóre sceny nie występowały w książce, większości akcji z książki nie było w filmie, ale i tak film fajny. Podobał mi się dobór aktorów, choć mordercę wyobrażałam sobie inaczej...
Polecam zarówno książkę, jak i film. Ale radzę najpierw przeczytać książkę ;)
Papa:*:*
Dzisiaj miałam jechać na pielgrzymkę do Lubecka, ale zrezygnowałam, bo msza miała być na dworze, a pogoda była niezbyt ładna. Obiecałam sobie, że w wakacje tam pojadę i zrobię sobie pielgrzymkę sama. Jutro też zostaje w domu, a w czwartek i piątek muszę być w szkole, bo jestem w szkolnym poczcie sztandarowym, no i w piątek dostajemy świadectwa :) Ale się cieszę, że wakacje już tuż-tuż :D:D
Dzisiaj recenzja książki, którą czytałam po raz drugi:
"Nostalgia anioła" Alice Sebold to historia 14-letniej Susie Salmon, która 6 grudnia 1973 roku została zgwałcona i zamordowana w podziemnej kryjówce na polu kukurydzy.
Susie obserwuje życie ziemskie z nieba- a dokładniej z miejsca pomiędzy ziemią, a niebem. Przygląda się swojej rodzinie, która nie może znieść faktu, że Susie już nigdy nie wróci do domu i wciąż trzymają się cichej nadziei, że jednak wróci. Obserwuje także swojego mordercę- niby miłego sąsiada, ale teraz już znała o nim prawdę i mogła dowiadywać się tylko więcej o Georgu Hervey'u. Podczas gdy morderca zaciera ślady swojej zbrodni, policja ich szuka. Nie znajduje ich wiele, ale wystarcza drobiazg, żeby mieć pewność, że najstarsza córka Salmonów nie żyje.
Najbardziej po odejściu Susie cierpi Jack, jej ojciec. Na początku nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci córki, ale kiedy już wszystko jest pewne, postanawia odnaleźć mordercę. Pochłonięty myślami o Susie, Jack nie zauważa, że oddala się od rodziny. Żona go zdradza, bo nie umie patrzeć na cierpienie męża i ciągłe rozmyślanie o córce. Lindsay (siostra Susie) nie okazuje swoich uczuć na zewnątrz, udaje twardzielkę nie wzruszoną tym tragicznym wydarzeniem, ale w środku czuje tęsknotę za siostrą i często o niej myśli. Buckley (brat Susie) jest jeszcze małym dzieckiem i nie rozumie, co znaczy, że "Susie umarła, odeszła". A jednak później okazuje się, że rozumie to najlepiej...
W Pomiędzy marzenia głównej bohaterki spełniają się w mgnieniu oka: jest na okładkach gazet o modzie, mieszka w ładnym domu... Spełniają się wszystkie oprócz tego jednego: nie może wrócić na ziemię i znowu cieszyć się życiem. Gdy widzi,że jej siostra ma chłopaka cieszy się razem z nią, cieszy się z radości swojej rodziny, ale nie jest to samo uczucie jak cieszyć się będąc żywym. Czuje gniew względem pana Harveya i chce jego śmierci. To przez niego nie poznała bliżej Raya Singha, chłopaka, któremu się się podobała.
Na ziemi nadal trwają poszukiwania mordercy dziewczynki od Salmonów i każdy jest ciekaw, kto mógł to zrobić. Policja jednak nie działa za dobrze...
Gdy Susie odchodziła ze świata żywych, dotknęła przypadkiem dziewczynki, która w jej życiu nic nie znaczyła - Ruth. Potem odegrała w "życiu" głównej bohaterki ważną rolę...
Narratorką książki jest Susie Salmon, a jej opowieść o byciu w Pomiędzy i aktualnym życiu ludzi na ziemi jest przeplatana jej wspomnieniami. Książka z początku może troszkę zanudzać, ale jak już zacznie się robić ciekawie to ciężko odłożyć książkę na dłuższą chwilę.
"Nostalgia anioła" to jedna z moich ulubionych książek. Wciągała mnie coraz bardziej i w pewnym momencie po prostu nie umiałam jej odłożyć choćby na krótką chwilę. Zdziwiło mnie, że śmierć córki bardziej bolała ojca niż matkę. Że to matka się poddała, a ojciec walczył. Denerwowały mnie działania policji, jakoś licho prowadzili śledztwo i to, że morderca umiał się wymigać od odpowiedzialności za popełnione zło. Podobały mi się niektóre wspomnienia Susie, ale nie napiszę dokładnie które, bo wolę, żebyście przeczytali to sami ;) Chodzi mi o wspomnienie związane z jej bratem... Jeszcze jedną rzeczą, która mi się podobała, to wyobrażenie miejsca, do którego ludzie trafiają po śmierci.
W niedzielę wreszcie obejrzałam ekranizację tej książki i naprawdę mi się podobała. Przyznam, że w niektórych momentach nie umiałam powstrzymać łez, film wzruszył mnie bardziej niż książka. Co prawda niektóre sceny nie występowały w książce, większości akcji z książki nie było w filmie, ale i tak film fajny. Podobał mi się dobór aktorów, choć mordercę wyobrażałam sobie inaczej...
Polecam zarówno książkę, jak i film. Ale radzę najpierw przeczytać książkę ;)
Papa:*:*
sobota, 23 czerwca 2012
Uratować Sprite'a
"Uratować Sprite'a Opowieść miłośnika psów o psich radościach i tragediach" to prawdziwa historia o psie imieniem Sprite, która z pewnością przedstawia psie tragedie.
Mark R. Levin opowiada o swoim życiu, w którym zawsze był przy nim pies. W młodszych latach był to Prince. Kiedy już założył rodzinę, kupił małego szczeniaczka, którego córka Marka, Lauren, nazwała Pepsi (nazwa napoju :D). Potem rodzina przygarnęła Sprite'a, który był już starym, porzuconym psem.
Okazuje się, że lubiany przez wszystkich pies jest ciężko chory. Sprite cierpiał na śmiertelną chorobę. Mark wraz z rodziną stara się mu pomóc. Ciężko mu był myśleć, że może stracić tak bardzo ukochanego przyjaciela. Sprite z dnia na dzień cierpi coraz bardziej...
Historia Marka pokazuje jak bardzo człowiek może zżyć się z psem, dla niego pies nie był zwierzęciem domowym tylko członkiem rodziny. Przedstawia swoje uczucia jakimi darzył Pepsi i Sprite'a. Opisuje jak bardzo cierpiał, gdy widział cierpienia psa. Opowiada czytelnikom jakim skarbem są psy.
Książka chwyciła mnie za serce i kazała pomyśleć o moim psie. Mój pies jest w podeszłym wieku i nie umiem wyobrazić sobie, że go kiedyś zabraknie... Ile utrata psa może przynieść cierpienia człowiekowi?
A przecież są ludzie, którzy wyrzucają psy, zostawiając je na pastwę losu. Albo po prostu zabijają, co dla mnie jest nieludzkie. Chyba najlepiej oddać psa do schroniska,gdzie będzie czekał na nowego właściciela lub nie kupować/nie przygarniać psa, jeśli ma potem cierpieć z naszych rąk. BĄDŹMY DOBRYMI LUDŹMI!! NIE MORDERCAMI!!
Jeśli ktoś czuł lub będzie się czuł niewzruszony wydarzeniami, które rozgrywają się w książce pana Levina, niech wie, że nie ma serca.
Mark R. Levin opowiada o swoim życiu, w którym zawsze był przy nim pies. W młodszych latach był to Prince. Kiedy już założył rodzinę, kupił małego szczeniaczka, którego córka Marka, Lauren, nazwała Pepsi (nazwa napoju :D). Potem rodzina przygarnęła Sprite'a, który był już starym, porzuconym psem.
Okazuje się, że lubiany przez wszystkich pies jest ciężko chory. Sprite cierpiał na śmiertelną chorobę. Mark wraz z rodziną stara się mu pomóc. Ciężko mu był myśleć, że może stracić tak bardzo ukochanego przyjaciela. Sprite z dnia na dzień cierpi coraz bardziej...
Historia Marka pokazuje jak bardzo człowiek może zżyć się z psem, dla niego pies nie był zwierzęciem domowym tylko członkiem rodziny. Przedstawia swoje uczucia jakimi darzył Pepsi i Sprite'a. Opisuje jak bardzo cierpiał, gdy widział cierpienia psa. Opowiada czytelnikom jakim skarbem są psy.
Książka chwyciła mnie za serce i kazała pomyśleć o moim psie. Mój pies jest w podeszłym wieku i nie umiem wyobrazić sobie, że go kiedyś zabraknie... Ile utrata psa może przynieść cierpienia człowiekowi?
A przecież są ludzie, którzy wyrzucają psy, zostawiając je na pastwę losu. Albo po prostu zabijają, co dla mnie jest nieludzkie. Chyba najlepiej oddać psa do schroniska,gdzie będzie czekał na nowego właściciela lub nie kupować/nie przygarniać psa, jeśli ma potem cierpieć z naszych rąk. BĄDŹMY DOBRYMI LUDŹMI!! NIE MORDERCAMI!!
Jeśli ktoś czuł lub będzie się czuł niewzruszony wydarzeniami, które rozgrywają się w książce pana Levina, niech wie, że nie ma serca.
sobota, 16 czerwca 2012
"Mój uwodziciel" opowiada o Sarze, która zakochała się w bracie swojej koleżanki. Oliwia i jej brat wyjeżdżają na wakacje nad Szmaragdowe Wybrzeże, więc Sara nakłania mamę, aby również się tam udały. Wyobrażała sobie tam początek wielkiej miłości z Brucem, ale nie przewiduje spotkania z przystojnym Wernerem. Którego chłopaka wybierze Sara? I co wydarzy się nad Szmaragdowym Wybrzeżem? Zapraszam do lektury "Mojego uwodziciela" ;)
"Dzień, w którym dorosłam" to historia Salome, która nie ma przyjaciółek, ale za to dwóch wspaniałych kolegów. Nie jest taka jak inne dziewczyny- trenuje boks i gra w gry komputerowe. Niespodziewanie w jej życie wchodzi Manon- ładna dziewczyna, która próbuje uwieść Alexa i Manu. Salome jej nienawidzi. Dopiero po jakimś czasie zgadza się na przyjaźń, co jest jednym z licznych kroków w przód Salome. Odkrywa, że coś się z nią dzieje- z twardej dziewczyny robi się wrażliwa na uczucie kobietka. I jej zycie się zmienia...
Obie książki są całkiem fajne, tylko za krótkie (ok. 100 str jedna), a szczególnie "Mój uwodziciel". Według mnie w książce mogła rozwinąć się trochę dłuższa akcja, ale nie jest źle.
Papa :*
sobota, 9 czerwca 2012
Paulina.doc
"Paulina.doc" to ciąg dalszy komputerowego dzienniczka Magdy. Opowiada o swoim życiu w roli matki, której w życiu zaczyna się układać. Przełamuje swój upór i postanawia pogodzić się z matką. Na jakiś czas wszystko idzie w dobrym kierunku. Przyjaciel Magdy, Bartek, chce by byli parą, lecz Magda nie czuje do niego wielkiego uczucia i odrzuca adoratora. Dziewczyna za to odnajduje swoją prawdziwą miłość w kimś innym... W mężczyźnie, który zawsze jest przy niej i dba o nią i Paulinkę... Magda postanawia także zdawać na studia.
Kiedy już się jej wydaje, że wszystko jest pięknie, znowu wszystko się wali. A to wszystko przez prawdziwe plotki, które docierają do jej mamy. Już teraz jej matka nigdy się z nią nie pogodzi i zawsze będzie uważało ją za "dziwkę, której wszystko się udaje".
Kolejna część pamiętnika Magdy jest jeszcze lepsza od pierwszej. Jest w niej więcej uczuć, Magda próbuje się odnaleźć w roli matki i studentki oraz szuka swojej prawdziwej miłości... Książka dla dziewczyn, które uwielbiają książki o miłości bez granic.
Dodaje jeszcze kilka zdjęć z komórki z Niemiec:
Lecę robić plakat z niemca i może zrobić coś z projektami edukacyjnymi.
Do następnego :*
Kiedy już się jej wydaje, że wszystko jest pięknie, znowu wszystko się wali. A to wszystko przez prawdziwe plotki, które docierają do jej mamy. Już teraz jej matka nigdy się z nią nie pogodzi i zawsze będzie uważało ją za "dziwkę, której wszystko się udaje".
Kolejna część pamiętnika Magdy jest jeszcze lepsza od pierwszej. Jest w niej więcej uczuć, Magda próbuje się odnaleźć w roli matki i studentki oraz szuka swojej prawdziwej miłości... Książka dla dziewczyn, które uwielbiają książki o miłości bez granic.
Dodaje jeszcze kilka zdjęć z komórki z Niemiec:
![]() |
| Ukochane widoki w ukochanych górach <3 |
![]() |
| Dworzec w Frankfurcie nad Menem |
![]() |
| Mój świat do góry nogami ;) |
Do następnego :*
piątek, 8 czerwca 2012
Magda.doc
Dzisiaj recenzja książki typowo dla młodzieży:
Magda jest w klasie maturalnej, jest straszną kujonkom i nie ma przyjaciółek jak inne dziewczyny. Na dodatek jej życie to jedna wielka, katastrofa... A wszystko przez pewnego chłopaka, który strasznie się jej podobał i zmienił jej życie w codzienny strach i ukrywanie tajemnicy, ale tylko do czasu... Bo Magda była w ciąży, a ciąże w końcu będzie widać. Boi się reakcji mamy, która jej nienawidzi, nie wie jak zareaguje Łukasz, jak dowie się, że jest z nią w ciąży, no i jeszcze musi zdać maturę... Swoimi obawami i przemyśleniami dzieli się z Dżordżem, jej komputerem ;) Bo to jej jedyny prawdziwy przyjaciel, któremu może zwierzyć się z WSZYSTKIEGO.
Dzisiaj krótka recenzja, ale o tej książce nie da się za dużo napisać nie zdradzając za dużo, bo książka jest krótka (ok. 190 stron). Moja opinia? "Magda.doc" podobała mi się i czytałam ją drugi raz. Czasami Magda przynudza swoimi opisami uczuć lub jakimiś wierszami, którymi się zachwyca bądź oddają jej stan ducha. Jednak ciekawe jest, jak główna bohaterka radzi sobie z problemami i jak ciąża zmienia jej życie.
Dzisiaj rano razem z Nikolom byłyśmy w Lublińcu na rowerach. Najpierw byłyśmy w papierniczym po drobiazgi do projektu z historii, który wspólnie piszemy, a potem na bazarku. Miałam zamiar kupić nowy portfel, ale niestety nie było, więc wyszłam bez niczego. Potem Nikola zaproponowała pójście na lody, a ja wybrałam miejsce... Pychotka <3 A później byłyśmy jeszcze na "obiedzie". Kupiłam sobie sałatkę i nawet dobra była. Tylko trochę mało :( No i była w niej fasolka- blee, nie lubię fasolki...
Na dzisiaj to by było tyle, więc do jutra :*
Magda jest w klasie maturalnej, jest straszną kujonkom i nie ma przyjaciółek jak inne dziewczyny. Na dodatek jej życie to jedna wielka, katastrofa... A wszystko przez pewnego chłopaka, który strasznie się jej podobał i zmienił jej życie w codzienny strach i ukrywanie tajemnicy, ale tylko do czasu... Bo Magda była w ciąży, a ciąże w końcu będzie widać. Boi się reakcji mamy, która jej nienawidzi, nie wie jak zareaguje Łukasz, jak dowie się, że jest z nią w ciąży, no i jeszcze musi zdać maturę... Swoimi obawami i przemyśleniami dzieli się z Dżordżem, jej komputerem ;) Bo to jej jedyny prawdziwy przyjaciel, któremu może zwierzyć się z WSZYSTKIEGO.
Dzisiaj krótka recenzja, ale o tej książce nie da się za dużo napisać nie zdradzając za dużo, bo książka jest krótka (ok. 190 stron). Moja opinia? "Magda.doc" podobała mi się i czytałam ją drugi raz. Czasami Magda przynudza swoimi opisami uczuć lub jakimiś wierszami, którymi się zachwyca bądź oddają jej stan ducha. Jednak ciekawe jest, jak główna bohaterka radzi sobie z problemami i jak ciąża zmienia jej życie.
Dzisiaj rano razem z Nikolom byłyśmy w Lublińcu na rowerach. Najpierw byłyśmy w papierniczym po drobiazgi do projektu z historii, który wspólnie piszemy, a potem na bazarku. Miałam zamiar kupić nowy portfel, ale niestety nie było, więc wyszłam bez niczego. Potem Nikola zaproponowała pójście na lody, a ja wybrałam miejsce... Pychotka <3 A później byłyśmy jeszcze na "obiedzie". Kupiłam sobie sałatkę i nawet dobra była. Tylko trochę mało :( No i była w niej fasolka- blee, nie lubię fasolki...
![]() |
| Przed Urzędem Miasta |
![]() |
| Kościółek św. Anny |
![]() |
| pizzeria ;) |
![]() |
| Kto wygra Euro? POLSKA!!!! |
Na dzisiaj to by było tyle, więc do jutra :*
środa, 6 czerwca 2012
"Tam, gdzie spadają anioły"
Kim są anioły? Jak wyglądają i jakie są? Czy człowiek może zastąpić Anioła? Czy jest to trudne zadanie? Jeśli zadajecie sobie takie właśnie pytania, to zapraszam do lektury "Tam, gdzie spadają anioły" Doroty Terakowskiej.
Ewa jako pięcioletnia dziewczynka, której rodzice byli pochłonięci pracom i nie zwracali zbytnio uwagi na córkę, zobaczyła stado lecących aniołów. Zafascynowana tym zjawiskiem poszła za nimi, co nie skończyło się najlepiej. Wtedy właśnie mała dziewczynka utraciła swojego Anioła Stróża: Ave.
Ave stał się pół człowiekiem, pół aniołem i ciężko mu było to znieść. Wiedział, że przez jego lekkomyślność Istota, będąca pod jego opiekom, może umrzeć. Byt na ziemi uprzykrzał mu jego bliźniak Vea, będący Czarnym Aniołem. Ave i Vea razem rozważają czym jest Dobro i Zło, dlaczego Zło istnieje i jaki ma to sens?
Ewa od czasu utraty anioła zaczęła mieć wielkiego pecha: parzyła się gorącym mlekiem, wpadła pod auto i inne nieciekawe przypadki kończące się szpitalem. Z początku myślała, że jest to normalne. Jej inność zauważyła dopiero idąc do szkoły, gdzie innym dzieciom takie rzeczy nie przydarzały się często.
W wieku dwunastu lat dziewczynka poważnie choruje, jej choroba może skończyć się śmierciom i dopiero wtedy jej rodzice zaczynają troszczyć się o córkę. Ewa w końcu odkrywa, że straciła swojego Stróża i to on potrzebuje jej pomocy... Wspólnie z rodzicami i babciom rozpoczyna poszukiwania Anioła. Okazuje się, że cały czas był bardzo blisko...
Książka na pewno nauczyła mnie czegoś nowego, choć czasami zanudzały mnie rozważania dotyczące Dobra i Zła. Zainteresowała mnie historia Ewy, byłam ciekawa co się stanie i tylko dzięki tej ciekawości przeczytałam książkę do końca. Powieść Terakowskiej pokazuję przemianę człowieka dzięki wierze w Boga i Anioły oraz cuda z tą wiarą związane.
Nie polecam tej książki osobom niecierpliwym i nienawidzącym religii (bo są takie osoby).
Do następnego!!
Ewa jako pięcioletnia dziewczynka, której rodzice byli pochłonięci pracom i nie zwracali zbytnio uwagi na córkę, zobaczyła stado lecących aniołów. Zafascynowana tym zjawiskiem poszła za nimi, co nie skończyło się najlepiej. Wtedy właśnie mała dziewczynka utraciła swojego Anioła Stróża: Ave.
Ave stał się pół człowiekiem, pół aniołem i ciężko mu było to znieść. Wiedział, że przez jego lekkomyślność Istota, będąca pod jego opiekom, może umrzeć. Byt na ziemi uprzykrzał mu jego bliźniak Vea, będący Czarnym Aniołem. Ave i Vea razem rozważają czym jest Dobro i Zło, dlaczego Zło istnieje i jaki ma to sens?
Ewa od czasu utraty anioła zaczęła mieć wielkiego pecha: parzyła się gorącym mlekiem, wpadła pod auto i inne nieciekawe przypadki kończące się szpitalem. Z początku myślała, że jest to normalne. Jej inność zauważyła dopiero idąc do szkoły, gdzie innym dzieciom takie rzeczy nie przydarzały się często.
W wieku dwunastu lat dziewczynka poważnie choruje, jej choroba może skończyć się śmierciom i dopiero wtedy jej rodzice zaczynają troszczyć się o córkę. Ewa w końcu odkrywa, że straciła swojego Stróża i to on potrzebuje jej pomocy... Wspólnie z rodzicami i babciom rozpoczyna poszukiwania Anioła. Okazuje się, że cały czas był bardzo blisko...
Książka na pewno nauczyła mnie czegoś nowego, choć czasami zanudzały mnie rozważania dotyczące Dobra i Zła. Zainteresowała mnie historia Ewy, byłam ciekawa co się stanie i tylko dzięki tej ciekawości przeczytałam książkę do końca. Powieść Terakowskiej pokazuję przemianę człowieka dzięki wierze w Boga i Anioły oraz cuda z tą wiarą związane.
Nie polecam tej książki osobom niecierpliwym i nienawidzącym religii (bo są takie osoby).
Do następnego!!
sobota, 2 czerwca 2012
Gwiazda Wieczorna wschodzi...
"Gwiazda wieczorna wschodzi" to druga część przygód Kendry i Setha, bohaterów "Baśnioboru". Tym razem przygoda zaczyna się już w szkole. Do klasy Kendry dochodzi nowy uczeń - Case. Dla dziewczyn z jej klasy jest to najprzystojniejszy chłopak w szkole, ale Kendra tego nie dostrzega - dzięki magii, którą uzyskała od wróżek widzi prawdziwe i obrzydliwe oblicze chłopaka. Pomoc oferuje jej poznany na ulicy Errol. Twierdzi, że jedynym sposobem na pozbycie się kobolda jest podarowanie mu pewnego posążka... I od tego zaczynają się problemy Baśnioboru. Dzieci znowu odwiedzają dziadka z misją uratowania rezerwatu przed Stowarzyszeniem Gwiazdy Wieczornej. Poznają ludzi, którzy także działają na rzecz lasu: Tanu, mistrza eliksirów, Vannessę, specjalistką od magicznych stworzeń i Coultera, badacza magicznych rzeczy. Oprócz poszukiwań artefaktu, ukrytego w zaczarowanym rezerwacie, muszą pomóc Sethowi obciążonemu klątwą Ollocha Żarłocznego oraz uleczyć brata Dale'a, Warrena, będącego albinosem. Wkrótce okazuje się, że wśród przyjaciół znajduje się zdrajca, a podejrzenia mogą paść na każdego... Wszystko znowu przyjmuje zły obrót i losy Baśnioboru pozostają w rękach Kendry i Setha. Czy po raz kolejny uratują rezerwat dziadka? Kto okazał się zdrajcą?
Zapraszam do lektury tej fantastycznej książki! :)
Książka bardzo mnie wciagła, już od początku pierwszego rozdziału, cały czas coś się dzieje, więc czytelnik nie ma czasu na nudę. Akcja książki jest bardzo ciekawa i ciężko się od niej oderwać, podobnie jak od pierwszej części. A ostatnia kartka zmusza do przeczytania kolejnej części... ;)
Polecam!!
P.S. Mam nadzieję, że moje recenzje (choć póki co, jest ich mało) podobają się wam, a jeśli macie jakieś uwagi itp. to piszcie w komentarzach ;)
Zapraszam do lektury tej fantastycznej książki! :)
Książka bardzo mnie wciagła, już od początku pierwszego rozdziału, cały czas coś się dzieje, więc czytelnik nie ma czasu na nudę. Akcja książki jest bardzo ciekawa i ciężko się od niej oderwać, podobnie jak od pierwszej części. A ostatnia kartka zmusza do przeczytania kolejnej części... ;)
Polecam!!
P.S. Mam nadzieję, że moje recenzje (choć póki co, jest ich mało) podobają się wam, a jeśli macie jakieś uwagi itp. to piszcie w komentarzach ;)
sobota, 12 maja 2012
Książka Anne Cassidy
Hej!
Dzisiaj rano byłam na zakupach i w Rossmanie kupiłam sobie nową torbę (na wyjazd). Oto ona:
Spodobał mi się wzorek, no i wielkość: jest bardzo pojemna.
Po powrocie z zakupów zabrałam się za kończenie książki "Z tęsknoty za Judy" Anne Cassidy.
Czy warto ją zaczynać, czy jest jedną z tych gorszych? Ja się nie zawiodłam, jest to druga książka tej autorki, którą przeczytałam i wiem, że jak będę miała w zasięgu ręki jakąś jeszcze jej powieść to na pewno przeczytam. A teraz krótka recenzja:
Od zaginięcia Judy, pięcioletniej siostry głównej bohaterki minęło już 8 lat i dalej nie było wiadomo, co się z nią stało. Kim obwiniała się za jej stratę: przecież to ona jako ostatnia widziała Judy: dziewczynka miała tylko różowy polar, nie chciała kurtki, choć było zimno i balonik w kształcie serca. Policja wciąż szukała jakiś śladów i nic.
Po ośmiu latach znaleziono trop: różowy polar w ogródku przy ulicy, na której ostatnio widziano zaginioną dziewczynkę. Na dodatek Kim dowiaduje się, że jej siostra mogła zostać porwana i mieszka w Stanach Zjednoczonych. Dopiero po uzyskaniu większej ilości wiadomości od dziewczyny, która uważa, że jej sąsiadka to właśnie Judy, postanawia powiedzieć o tym rodzicom. A policja znajduje kolejne ślady po pięcioletniej dziewczynce...
Wszystko wychodzi na jaw dopiero w święta...
Czytając książkę już myślałam, że wiem co się stało z Judy, ale potem okazywało się, że przypuszczenia były błędne. Jak już pisałam, nie zawiodłam się na tej książce, bardzo mi się podobała. Co jakiś czas były przywoływane wspomnienia głównej bohaterki, między ciekawszymi momentami były miłe do czytania fragmenty z życia Kim. To co się naprawdę stało z Judy było dla mnie lekkim szokiem, ale uważam, że ciekawie zakończono tą sprawę. (Klaudia miałaś rację- fajna książka ;))
Polecam!!!!!!!!!!!!!!
P.S. Jak coś się wam nie podoba na moim blogu, chcecie żebym coś zmieniła, napisała o czymś co chętnie poczytacie, to piszcie w komentarzach ;)
Dzisiaj rano byłam na zakupach i w Rossmanie kupiłam sobie nową torbę (na wyjazd). Oto ona:
Spodobał mi się wzorek, no i wielkość: jest bardzo pojemna.
Po powrocie z zakupów zabrałam się za kończenie książki "Z tęsknoty za Judy" Anne Cassidy.
Czy warto ją zaczynać, czy jest jedną z tych gorszych? Ja się nie zawiodłam, jest to druga książka tej autorki, którą przeczytałam i wiem, że jak będę miała w zasięgu ręki jakąś jeszcze jej powieść to na pewno przeczytam. A teraz krótka recenzja:
Od zaginięcia Judy, pięcioletniej siostry głównej bohaterki minęło już 8 lat i dalej nie było wiadomo, co się z nią stało. Kim obwiniała się za jej stratę: przecież to ona jako ostatnia widziała Judy: dziewczynka miała tylko różowy polar, nie chciała kurtki, choć było zimno i balonik w kształcie serca. Policja wciąż szukała jakiś śladów i nic.
Po ośmiu latach znaleziono trop: różowy polar w ogródku przy ulicy, na której ostatnio widziano zaginioną dziewczynkę. Na dodatek Kim dowiaduje się, że jej siostra mogła zostać porwana i mieszka w Stanach Zjednoczonych. Dopiero po uzyskaniu większej ilości wiadomości od dziewczyny, która uważa, że jej sąsiadka to właśnie Judy, postanawia powiedzieć o tym rodzicom. A policja znajduje kolejne ślady po pięcioletniej dziewczynce...
Wszystko wychodzi na jaw dopiero w święta...
Czytając książkę już myślałam, że wiem co się stało z Judy, ale potem okazywało się, że przypuszczenia były błędne. Jak już pisałam, nie zawiodłam się na tej książce, bardzo mi się podobała. Co jakiś czas były przywoływane wspomnienia głównej bohaterki, między ciekawszymi momentami były miłe do czytania fragmenty z życia Kim. To co się naprawdę stało z Judy było dla mnie lekkim szokiem, ale uważam, że ciekawie zakończono tą sprawę. (Klaudia miałaś rację- fajna książka ;))
Polecam!!!!!!!!!!!!!!
P.S. Jak coś się wam nie podoba na moim blogu, chcecie żebym coś zmieniła, napisała o czymś co chętnie poczytacie, to piszcie w komentarzach ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































